Kryzysy emocjonalne są naturalną składową ludzkich dziejów. Jak zdefiniować kryzys? Bez wątpienia jest to okresowy brak równowagi psychicznej, doświadczany jako zagrożenie wartości, sensu i celu życia w kontekście i w konfrontacji z obecną sytuacją życiową. Istotną sprawą jest bardzo wysoki poziom napięcia emocjonalnego, które częstokroć eksponuje się pod postacią silnego stanu lękowego.

Wydarzenia krytyczne zaburzające równowagę psychiczną jednostki znacząco wyodrębniają się z rzeki codziennych kłopotów. Do takich wydarzeń zmieniających bieg życia człowieka można zaliczyć:

 

- doświadczenie krzywdy psychicznej lub fizycznej

- rozwód

- śmierć

- utratę pracy

- utratę zdrowia

- realny strach o przetrwanie

 

Wydarzenia krytyczne wiążą się ze zmianami w mechanizmach postrzegania i funkcjonowania, a to stanowi istotny punkt zwrotu w życiu cierpiącego. Można zatem mówić o przełomie, w którym sytuacja bieżąca, obejmująca zdrowie człowieka i relacje środowiskowe, rzutuje na jego rozwój. Na ogół przyczynami kryzysów nie są zdarzenia nagłe, niespodziewane, lecz raczej problemy znane, które w niezauważalny sposób się nawarstwiają i „przelewają” poza granice racjonalności i wydolności.

Jak się okazuje kryzys ma podwójne oblicze, gdyż zawiera potencjał rozwoju lub zaburzeń i patologii. Można wyjść z kryzysu silniejszym i mądrzejszym lub wrócić do stanu chwilowej, chwiejnej i pozornej równowagi z niską samooceną na skutek nierozwiązania przyczyn problemu. Co ciekawe w metodologii interwencji kryzysowej istotną sprawą są min. trzy czynniki które uważam za optymalne[1]:

 

  1. Potencjał twórczy w kryzysie jest w samym kliencie zaś rolą interwenta powinno być uaktywnienie tegoż potencjału i jasne ukazanie go cierpiącemu, co najczęściej jest wystarczające.

  2. Narzędziem w interwencji jest osoba interwenta, którego fachowe działanie, a zarazem nacechowane wnikliwością w połączeniu z inicjatywą pozwala klientowi odczuć ulgę w czasie kryzysu.

  3. Elementy metodologiczne oparte na przesłankach teoretycznych nie stanowią osi pomocy, gdyż ta zawarta jest w powyższych punktach. Metoda działania, choć konieczna oraz istotna, jest zdecydowanie mniej ważna w procesie interwencji.

 

Warto zaznaczyć jako szczególnie istotny punkt 1., a dokładniej stwierdzenie:

 

Potencjał twórczy w kryzysie jest w samym kliencie

 

Potencjał twórczy tkwi w człowieku, który przechodzi kryzys i to właśnie on zmusza go do działania, którego prawdopodobnie by nie podjął w sytuacji względnego komfortu emocjonalnego. Historia, zarówno biograficzna, jak osobista, częstokroć poucza o pożytkach wynikłych z różnych przejść, które można nazwać kryzysem.

Czego zatem można nauczyć się z sytuacji zmiany, która wywołuje kryzys? Oto cierpiąc zaczynamy dostrzegać bardziej wyraźnie, kto w naszym życiu jest rzeczywistym źródłem wsparcia. Bywa to rozczarowujące, ale i zaskakująco odkrywcze. Wszak świat składa się też z ludzi zwyczajnie życzliwych, a doświadczyć tego można właśnie będąc w trudnym położeniu. Owa życzliwość – nie jest ona zjawiskiem nagminnym, ale i bagatelizować jej istnienia niepodobna – która jest przecież przejawem ludzkiego dobra, uwidacznia się u ludzi, zarówno prywatnie, jak i instytucjonalnie; jej oblicza bywają dwojakie w formie, tzn. można doświadczyć, iż niektórzy działają z zaangażowaniem emocjonalnym (empatia gorąca) lub dość chłodnym, lecz konstruktywnym (empatia zimna). Chcę w tym miejscu posłużyć się przykładem własnym. Oto pewnego razu, przed kilkunastoma laty, późnym zimowym wieczorem wracałem z żoną z odległej podróży służbowej. Prowadziłem swój niemal nowy samochód ostrożnie, bowiem droga była oblodzona i kręta. Wjechaliśmy na teren gęsto zalesiony i wtedy popełniłem fatalny błąd. Otóż wjeżdżając w ostry zakręt, zdjąłem nogę z pedału gazu. Skutek był taki, że koła napędowe wpadły w poślizg. Mogłem tylko patrzeć, jak ślizgamy się szybko w stronę głębokiego rowu. Rozpaczliwe próby manewrowania kierownicą nic nie dały. Wszystko wokół nas zawirowało i ocknęliśmy się zwisając głowami w dół podtrzymywani przez pasy bezpieczeństwa. Dachowaliśmy. W tym nieszczęściu nic nam się jednak nie stało. I właśnie chwilę później, gdy w naszym życiu nastąpiła gwałtowna zmiana z jej krytycznymi skutkami, pojawiły się osoby, które zwyczajnie i po ludzku okazały nam wsparcie i życzliwość. Z lasu wyszło dwóch myśliwych i pozostali z nami do przyjazdu policji i pomocy drogowej. Następnie zabrali nas do siebie na ciepłą kolację i domowe wino. Dotarliśmy do domu wiele godzin później, zmęczeni i zdołowani stratami, lecz jednocześnie z poczuciem opieki i świadomością, że kryzys może mieć też optymistyczne aspekty. Samochód został zakwalifikowany jako zniszczony całkowicie i ponieśliśmy z tego tytułu dużą stratę finansową. Szybko pojawiły się osoby chcące pomóc, ale i takie, które mógłbym, z pazurem emocji, nazwać padlinożercami – ci ostatni stali się powodem zmiany w myśleniu o ludziach i wyzwoleniu się w pewnej mierze ze swego rodzaju gorsetu naiwności. Samochód, a raczej jego pozostałość, sprzedaliśmy niezwłocznie. Ubezpieczenie nie pokryło dostatecznie naszej straty i musieliśmy w krótkim czasie spłacić dość pokaźną kwotę kredytu z naszego urobku. W tym miejscu kończy pierwszy aspekt zmiany i kryzysu – pomoc zewnętrzna i reorientacja w relacjach. Dalej rozpoczyna się rozwój osobisty.

Tu na chwilę odejdę od naszej historii, by poczynić kilka uwag ogólnych. W istocie jest tak, iż kryzysowe zmiany życiowe są często zjawiskiem o charakterze spustowym, czyli mogą wyzwolić ów wzmiankowany wyżej potencjał twórczy. Co paradoksalne, siły wyłaniają się często z poczucia bezsilności. Nie zawsze rzecz jasna. Dlaczego? To już osobna sprawa, bowiem łączy się zarówno z położeniem psychospołecznym jednostki oraz jej cechami osobniczymi. Często jednak bywa, że ów stan zmęczenia materiału psychicznego wyzwala niechęć do porażki i wolę walki o przetrwanie. Zmiana sytuacji zawęża optykę człowieka do problemu, to z kolei wymusza działanie, które ogniskuje się na próbach porządkowania mentalnego, by objawić się behawioralnie i twórczo. W tym czasie następuje też wewnętrzna przemiana, poprzez stres i, częstokroć, depresję reaktywną (czyli depresję jako reakcję na przeżyty uraz). Człowiek przeżywa swego rodzaju żałobę po stracie i zaczyna orientować się na zmianę kursu. Trudna sytuacja staje się pomostem do rozszerzania elastyczności psychicznej i w relacjach społecznych. 

Wracając do naszej historii. Poczuliśmy się zmuszeni do większej aktywności zawodowej, by bez popadania w większe długi spłacić tak nieszczęśliwie zmasakrowane auto. Był to okres wielu miesięcy ciężkiej pracy i napięć. Mimo to ze zdumieniem zaobserwowałem, że radzimy sobie całkiem nieźle w tych okolicznościach. Nasza działalność gospodarcza zapewne nie drgnęłaby gwałtownie w tak krótkim czasie, gdyby nie bodziec drastycznej zmiany i kryzysu. Nim kupiliśmy kolejny samochód upłynęło piętnaście miesięcy. W tym okresie byliśmy przymuszeni, z uwagi na wyjazdowy charakter pracy, do regularnego korzystania z wypożyczalni samochodów. Opisany wyżej okres naszego „zbierania się” po wypadku był ciężki pod wieloma względami, lecz bardzo nas rozwinął. Wyraźniej zobaczyliśmy ludzi wokół nas poprzez ich różne postawy. Z perspektywy czasu jawią mi się one w trzech kategoriach:

 

- złe

- neutralne

- dobre

 

Ciężar uwagi spoczywa jednak na odcinku neutralny – dobry, co jest o tyle cenne, że pozwala patrzeć na ludzi, jak na potencjalną siatkę wsparcia.

Dotarło do nas, że jesteśmy zaradni - przecież działaliśmy wytrwale nad załataniem dziury ekonomicznej ze wszystkimi jej następstwami. Doświadczyliśmy też wzmocnienia zaufania do siebie wzajemnie. 

Kryzys w kontekście zmian może być generatorem rozwoju przez odkrycie własnych możliwości w powiązaniu z czynnikami społecznymi.

Są rzecz jasna takie kryzysy, w których potrzebujemy fachowej pomocy z zewnątrz, np. psychiatrycznej, psychologicznej lub psychoterapeutycznej, czy też doradczej. Każda z tych form wsparcia jest odmienna z uwagi na różne metody działania. W psychiatrii stosuje się leczenie farmakologiczne, natomiast w psychologii i psychoterapii sprawdzone metody leczenia poprzez ukierunkowaną rozmowę. Doradztwo, jest raczej sugerowaniem rozwiązań niż dłuższą pracą poprzez dialog, ale nierzadko można mówić o doradztwie psychoterapeutycznym, ponieważ podczas relacji z terapeutą nierzadko pojawiają się kwestie wymagające jasnych wskazówek z jego strony. 

 

Jedną z wysoce skutecznych metod niesienia pomocy w kryzysie jest terapia równoważeniem perspektyw czasowych, Time Perspective Therapy (TPT), której twórcą jest wybitny psycholog, profesor Philip Zimbardo. Dzięki temu podejściu stosunkowo szybko można uporządkować swoje życie emocjonalne. 

Jako absolwent studium Time Perspective Therapy (TPT) pod kierunkiem samego Philipa Zimbardo stosuję metody tej szkoły psychoterapii i widzę ich wielką skuteczność. W jednym z kolejnych artykułów przybliżę założenia tego skutecznego narzędzia leczenia następstw kryzysów, tj. depresji, stresu i lęku.

 


[1] Rhine M.W., Weissberg M.P., 1982: Crisis intervention [w:] Practice and management of psychiatric emergency care, (red.) J.G. Goton, R. Partriaje, The Mosby Com, Saint Louis.

 

Zmiana i kryzys

20 lipca 2020

WROĆ DO BLOGA