Kot miejski a kot wolno żyjący na wsi jako łowca

 

Kot miejski żyjący w domu na ogół jest sterylizowany, gdyż w przeciwnym wypadku nie dałoby się z nim mieszkać. Wielu właścicieli pozwala swoim pupilom – a i często chętnie to robi, by złapać oddech od kociego charakteru – wychodzić na długie eskapady, tak w dzień, jak i w nocy. Należy zauważyć, że kastracja/sterylizacja nie wpływa na zachowania łowieckie kotów, bowiem nawet te bardzo dobrze odżywione, chętnie polują – po prostu zwyczajnie lubią to robić. Jak pisałam wcześniej za dnia kot miejski jest dość mocno ograniczony w hałaśliwym i pełnym rozmaitych bodźców mieście, jednak nie oznacza to, że drapieżnik ten wyłączy wówczas swój instynkt. Znajomość terenu i grup ludzkich pozwoli mu odpowiednio lawirować w tej specyficznej dżungli wytworzonej przez człowieka. Rzecz jasna w mieście dostępność zwierzyny jest znacznie mniejsza, toteż łowność kota ogranicza się stosownie do tych specyficznych okoliczności. Miasto nie sprzyja skradaniu się i przyczajaniu, co stanowi główne metody polowania kota. Drapieżnik ten oczywiście skorzysta z przypadkowego zbliżenia się potencjalnej ofiary i zechce ją znienacka dopaść, lecz takie sytuacje są raczej rzadkością. Z uwagi na swą naturę kot miejski będzie łowiecko aktywny, lecz mniej wydajny, jeśli można użyć takiego słowa. Konieczne jest podkreślenie różnicy między kotem domowym miejskim a jego krewniakiem żyjącym bezpańsko. Otóż ten ostatni jest zmuszony do korzystania zarówno z resztek pokarmowych, które może znaleźć w zbiornikach na śmieci oraz blisko różnych punktów gastronomicznych itd. Nadto kot taki w znacznie większej mierze uczestniczy w ramach swego łowieckiego instynktu w procesie eliminacji gryzoni – przede wszystkim szczurów. Koty żyjące dziko w blokowiskach i kamienicach eliminują skutecznie zarówno szczury, jak i myszy. Polem łowieckim są nie tylko skupiska mieszkalne, ale i sklepy, magazyny, porty itd. Kot miejski domowy będzie mniej wydajnym łowcą, gdyż nie musi na ogół polować dla pożywienia, a raczej dla realizacji swej naturalnej potrzeby, co zasadniczo odróżnia go od kota bezdomnego.

Inaczej sprawa się kształtuje w przypadku kota wiejskiego. Otóż generalnie osobniki wiejskie są zlokalizowane blisko siedzib ludzkich, ale nie są poddawane kastracji/sterylizacji. Pół dziko żyjący kot wiejski ma bardzo duży zakres możliwości łowieckich. W jego zasięgu, jak pisałam wyżej, są gryzonie, ptactwo i zajęczaki, a pożywienie to jest dostępne niemal bez przerwy. Mieszkańcy wsi mający sentyment do kotów lub traktujący je jako użyteczne zwierzęta w walce z wszechobecnymi gryzoniami są skłonni w jakiejś mierze dokarmiać je. Jednak, co jest nie tylko smutne, ale też i zupełnie błędne, koty wiejskie częstokroć nie są karmione, gdyż rolnicy zakładają, że to skłoni je do większej aktywności łowieckiej i skuteczniejszej eliminacji szkodników. Tymczasem jest to pogląd zupełnie chybiony, bowiem kot niekarmiony nie jest w stanie zapewnić sobie odpowiedniej podaży zwierzyny i tym samym jest skazany na niedożywienie, które w końcu obróci się przeciwko niemu. Kot karmiony przez człowieka jest znacznie skuteczniejszym łowcą. Jak podaje Aleksandra Konarska-Szubska w swej interesującej książeczce „Koty europejskie”, obliczono, że jeden kot może upolować w ciągu roku ok. 3000 myszy. Co ciekawe koty najchętniej polują właśnie na szkodniki, takie jak myszy, nornice, krety itp. zdecydowanie niesłuszni przypisuje im się cechy szkodników z uwagi na eliminację ptactwa. Oczywiście koty korzystają z nadarzających się możliwości upolowania nieostrożnego, starego lub młodego ptaka, ale są to procentowo niewielkie ilości.

Powyższe myśli nie wyczerpują zagadnienia, a są jedynie swego rodzaju zarysem złożonej problematyki, w której zaznaczają się tak podobieństwa, jak i różnice między kotami miejskimi i wiejskimi.

Zachowania łowieckie kotów cz. 3

25 lipca 2020

WROĆ DO BLOGA