Poddanie tytułowego zagadnienia refleksji wymaga określenia, czym i jakie są postawy rodzicielskie oraz jaki mogą mieć wpływ na przyszłość dziecka.

Psychologowie i socjologowie (rzecz jasna nie tylko oni, ale i całe zacne grono specjalistów różnych dziedzin humanistyki) od dawna zajmują się zagadnieniem postaw. Do przekonania trafia mi definicja wybitnej polskiej socjolożki, profesor Marii Ziemskiej, która twierdzi, iż postawa zawiera trzy składniki – myślowy, uczuciowy i działania.[1] W psychologii również wyszczególnia się trzy komponenty określające człowieka:

 

– poznawcze, obejmujące wiedzę jednostki, jej przekonania oraz opinie

– emocjonalne, które określają stosunek wartościujący jednostki do danego zjawiska

– behawioralne, czyli reakcje jednostki względem jakiejś osoby/osób lub czegoś.

 

Postawa rodzica względem dziecka jest tym, co je kształtuje. Wydaje się, że słówko „kształtuje” brzmi skromnie, lecz w istocie jest ono arcyważne. Kształtować, czyli nadawać pewną formę, to bardzo odpowiedzialne zadanie, któremu często rodzice nie są w stanie sprostać lub nie chcą. Nawet, jeśli rodzice są zupełnymi – z racji swojego posagu z rodzin pochodzenia – dyletantami, to i tak, zarówno działając świadomie, jak i – powiedzmy – instynktownie, formują surowiec dziecięcy. Mimo dziedzictwa genetycznego wpływ działania rodziców jest przeogromny i to jest kwestia zasadnicza!

Najczęściej wymienianymi czynnikami wpływającymi na kształtowanie się postaw są: potrzeby, informacje o przedmiotach postaw, oddziaływanie środowiska społecznego, cechy osobowości, traumatyczne doświadczenia, procesy emocjonalne, wpływ wczesnych doświadczeń[2].

Jak widać postawy są min. wyuczonym przez doświadczanie zbiorem pewnych cech, które następnie są projektowane na kolejne pokolenie.

Warto poczynić parę uwag o dwóch głównych odmianach postaw rodzicielskich, tj. pozytywnych i negatywnych.

Maria Ziemska wyróżniła cztery przeciwstawne i zarazem najważniejsze postawy rodzicielskie pozwalające dziecku na prawidłowy lub zaburzony rozwój i przeniesienie postaw na kolejne generacje:

 

1. Akceptacja – odrzucenie.

2. Współdziałanie – unikanie.

3. Rozumna swoboda – nadmierne ochranianie.

4. Uznanie praw – nadmierne wymaganie.

 

Naszkicuję teraz kilka słów komentarza do każdego punktu.

 

Otóż w pierwszym przypadku postawa akceptacji nie oznacza bezkrytycznego traktowania dziecka i skrajnej pobłażliwości. Rozsądni rodzice potrafią je karcić (nie bić), kiedy robi coś złego, co nie kłóci się z jego akceptacją mimo to. Również jak w postawie akceptującej M. Ziemskiej, Ks. Bronisław Mierzwiński zauważa, że należy wychowywać z miłością, ale konsekwentnie[3].

Postawa odrzucenia jest bodaj najokrutniejszą formą współżycia i zupełnym przeciwieństwem akceptacji. W tym wypadku rodzice ani nie lubią swojego dziecka, ani nie interesują się kontaktem z nim.

 

Współdziałanie jest szczególnie potrzebne we wczesnym okresie życia dziecka, gdzie inicjatywa spoczywa bardziej na rodzicach, by wreszcie po latach nastąpiło odwrócenie aktywności na rzecz przodownictwa dziecka.

Oczywistym przeciwieństwem współpracy będzie unikanie, gdzie nie ma miejsca na zainteresowanie problemami dziecka, marzeniami lub pragnieniami. Tu uwidocznić się może nawet niechęć do przebywania z dzieckiem.

 

Rozumna swoboda wiąże się z dostosowaniem do dziecka swojej mobilności, ale, jak na to wskazuje sformułowanie „rozumna” jest ona przemyślana i elastyczna, co wręcz nakazuje, by umożliwiać dziecku poszerzanie strefy samodzielności i niezależności, a to z kolei świetnie stymuluje rozwój młodego człowieka.

Przeciwieństwo jakim jest nadmierne ochranianie oznacza postawę lękową i zabija swobodę dziecka oraz zdrową ciekawość. We wrogim świecie wszystko może być zagrożeniem – tak myśli rodzic lękliwy i nadopiekuńczy. Działania ochronne na rzecz potomstwa są w istocie wykluczaniem go z aktywności i samodzielności.

 

Dochodzimy do ostatniej grupy – uznanie praw. To zrozumiałe, iż dziecko ma swój świat i swoje sekrety. Właśnie ta delikatna sfera prywatności dziecka wymaga szczególnej wrażliwości.

W przypadku nadmiernych wymagań dziecko jest oceniane i przymuszane do posłuszeństwa. W razie problemów – wina zawsze leży po stronie dziecka.[4]

 

Powyższa, szkicowo nakreślona typologia postaw jest tylko jedną z propozycji i żadną miarą nie wyczerpuje zagadnienia, zasygnalizuję jednak, że więcej w tym ważnym obszarze można doczytać w znakomitych pracach Kohuta, Rębowskiego, Ziemskiej[5].

Jaki może być wpływ postaw na rozwój i przyszłość dziecka. Wprawdzie, co zaznaczyłem we wstępnych uwagach, nie jest to emanacja decydująca, ale niewątpliwie niezwykle ważna i silna. Zarówno stosunki rodzinne, jak i bezpośrednia postawa/postawy spośród podanych są istotne dla osiągnieć szkolnych. Postawy pozytywne odbijają się w funkcjonowaniu dziecka zazwyczaj pod postacią zaradności i znaczącej efektywności w uczeniu się zaś postawy negatywne skutkują zarówno złym nastawieniem wobec siebie samych, jak i możliwości edukacyjnych, nawet mimo znaczących predyspozycji intelektualnych. Ten ostatni złożony skutek niesie następstwa w kolejnych fazach życia i ulega najczęściej pogłębieniu zniekształconych myśli.

Rzecz jasna wpływ postaw uwidacznia się także w życiu uczuciowym i emocjonalnym dziecka. „Dzieci - rodziców odrzucających charakteryzują się wysoką afektywnością, niską kontrolą życia uczuciowego, emocjonalną niestałością, agresywnością, kłótliwością i buntowniczym nastawieniem do otoczenia, natomiast dzieci rodziców o postawach demokratycznych (uznania i współdziałania), dających dziecku poczucie bezpieczeństwa, mają łagodne i pogodne usposobienie”[6].

Zarówno złe nastawienie mentalne do siebie, jak i podążające za nim to emocjonalne, w perspektywie może przekładać się na zaburzenia w relacjach społecznych, co nie tylko przysparza cierpienia ofiarom złych postaw rodzicielskich, ale i ich ofiarom. System ofiar wykreowanych przez ofiary to doprawdy okrutna sztafeta pokoleń. Tu aż prosiłoby się o wejście na grunt historii, bowiem ta dostarcza mnogości przykładów, które wstrząsały wręcz całymi narodami, a było to min. następstwem przejęcia błędnych postaw najbliższych[7].

Rodzice przejawiający złe postawy wyrządzają dzieciom tak wielkie szkody, że próby kompensacji poprzez system oświaty i opieki społecznej nie są w stanie uleczyć doznanych zranień, a co za tym idzie wyeliminować zniekształceń poznawczych i takich też reakcji emocjonalnych oraz behawioralnych.

Dokonując ostatecznego podsumowania w pełni podzielam przekonanie wyrażone przez Siostrę Marię Bogumiłę Pecynę, która uważała, iż emocjonalne przekonanie o miłości do dziecka daje mu poczucie bezpieczeństwa, co z kolei jest absolutnie koniecznym warunkiem na drodze do osiągania samodzielności, odkrywania prawdy o sobie i świecie zewnętrznym[8].

 

 

 

Literatura uzupełniająca

 

E.H. Erikson, Dzieciństwo i społeczeństwo, Poznań 2000.

K. Pospiszyl, Ojciec a wychowanie dziecka, Warszawa 2007.

K. Pospiszyl, O miłości ojcowskiej, Warszawa 1986.

 

[1] M. Ziemska, Postawy rodzicielskie, Warszawa, 1973. s. 32.

[2] M. Plopa, Psychologia rodziny: teoria i badania, Kraków 2005, s. 246.

[3] B. Mierzwiński, Mężczyzna jako mąż i ojciec [w]: Przygotowanie do życia w rodzinie, red. K. Ostrowska, M. Ryś, Warszawa 1997, s. 59.

[4] Ziemska, Postawy rodzicielskie, s. 61.

[5] H. Kohut, The analisis of self. New York 1971; J. Rębowski, Więzi uczuciowe w rodzinie, Warszawa 1972; M. Ziemska, Rodzina i dziecko. Warszawa 1980.

[6] Postawy rodzicielskie – co to? http://pppopoczno.pl/wp-content/uploads/2015/06/postawy_rodzicielskie_nadopiekunczosc.pdf, s. 1 – stan na 24.06.2019

[7] A. Miller, Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii, Poznań 2000.

[8] M.B. Pecyna, Rodzinne uwarunkowania zachowania dziecka w świetle psychologii klinicznej, Warszawa 1998, s. 42.

Dobre i złe postawy rodzicielskie

24 lipca 2020

WROĆ DO BLOGA